DIR Return Create A Forum - Home
---------------------------------------------------------
Forumowa Mafia
HTML https://nwothegame.createaforum.com
---------------------------------------------------------
*****************************************************
DIR Return to: Rozgrywki
*****************************************************
#Post#: 4--------------------------------------------------
Edycja czwarta
By: forumowamafia Date: June 2, 2019, 3:29 pm
---------------------------------------------------------
Witajcie w czwartej edycji rozgrywek Forumowej Mafii!
Kim jesteśmy, dokąd tuptamy? Przeczytajcie
historię poniżej ;-)
[spoiler=Historia]Drzwi uchyliły się i do sztucznie
oświetlonego pomieszczenia wlało się ciepłe,
popołudniowe światło.
- Doktorze - powiedział, wchodząc przez drzwi,
przybrany w gustowny czarny smoking jegomość koło
czterdziestki. Nie sposób było nie dostrzec
dzierżonego przez niego sygnetu, z którego dumnie
spoglądał czarny brylant, otoczony szafirem,
szmaragdem, topazem, hessonitem, rubinem i ametystem. - Już
czas.
* * *
Zerga cały dzień czekał na tę wizytę.
Obudził się o 4 nad ranem, bo nie mógł spać.
"40 lat badań. 40 lat! Marzenia się
spełniają", myślał. Wstał z kozetki i
podszedł do stojącego nieopodal lustra.
Zaczął golić swoją brodę z kilku
wyrastających na niej siwych włosków. "Dzisiaj
cały świat zobaczy efekty mojej pracy... Efekty pracy
niebywałego geniusza, jakim niewątpliwie jes...
aała, kurwa!" - urwał doktor, spoglądajac na
krople krwi spływające po ostrzu brzytwy. "Ech...
muszę się opanować, inaczej wykrwawię
się przed przedstawieniem" - stwierdził.
Dokończył poranny łazienkowy rytuał,
zjadł ćwierć tego, co zazwyczaj jada na
śniadanie i ruszył w kierunku swojej biblioteczki.
Wszystko musiało być dzisiaj w idealnym porządku.
"Ordnung muss sein", jak mawiał jego dziadek.
Dokładnie przetarł wszystkie tomy z osadzającego
się na nich kurzu, kładąc je na półkach
zgodnie z kolejnością alfabetyczną, dzieląc
je również tematycznie. Historia ewolucji tu, badania
neuropsychologiczne tam... Po wszystkim oddalił się na
kilka kroków i spojrzał na swoje dzieło. "Idealnie",
oznajmił w myślach, po czym ruszył w kierunku
swojego laboratorium.
W oświetlonym bladym światłem kilku
świetlówek laboratorium napotkał większy
rozgardiasz niż ten, jaki wydawało mu się
zostawił wczorajszego wieczora. Tu też zabrał
się do roboty, czyścił preparaty, sprzęt,
wszystkie probówki i menzurki. Zajęło mu to dobrą
część przedpołudnia. Po wszystkim
postanowił udać się na obiad. Zazwyczaj
jadał podczas pracy w laboratorium, ale dzisiejszy
dzień był specjalny, inny niż wszystkie do tej
pory, stąd uznał, że najlepiej będzie
uczcić go wyjściem na powietrze i przejechaniem
się do kameralnej restauracyjki "Pod gruchającym
gołąbkiem", znajdującej się w centrum
najbliższego miasteczka. Przed wyruszeniem w drogę,
należało jednak zrobić coś jeszcze.
Zerga wziął ze stołu miskę
wypełnioną szarawą substancją i
podszedł do okutych żelazem drzwi, znajdujących
się w najciemniejszym zakątku laboratoryjnej sali.
Otworzył kilka zamków, odblokowując zasuwę,
którą następnie przesunął. Z
odsłoniętej w ten sposób luki biła
przeraźliwa ciemność, na myśl o której po
plecach niejednego przypadkowego przechodnia przebiegłyby
dreszcze.
"Byłbym zapomniał" - powiedział zimnym,
niewzruszonym tonem doktor, mogłoby się wydawać,
że mówił sam do siebie - "dzisiaj jest też twój
wielki dzień, Adamie" - po czym przełożył
miskę przez lukę. Miska natychmiast zniknęła
w ciemnościach, niczym wyszarpnięta z jego dłoni.
"Smacznego" - rzucił w kierunku drzwi Zerga, zasuwając
otwór. Tuż przed zatrzaśnięciem się zamków
bystry obserwator potrafiłby dostrzec dwa jasne elementy,
które na moment pojawiły się w
zwężającej się szparze.
Były to białka ludzkich oczu.
* * *
Ogromna pałacowa sala balowa zaczęła się
wypełniać goścmi. Każdy z nich wydawał
się ociekać bogactwem i blichtrem. Mimo to, wśród
tej jakże kolorowej grupy, dało się bardzo
łatwo wyróżnić prawdziwe gwiazdy tego wieczoru.
Wszystkie zaproszone osoby nosiły bowiem na twarzach maski
o przeróżnych kształtach i zdobieniach, a z ich
dłoni świeciły feerią barw bogato zdobione
pierścienie i sygnety, których oczka stanowiły czarne
brylanty. Towarzyszące im osoby wchodziły bez okrycia
twarzy, często w bardzo ekstrawaganckich strojach, z
których większość odkrywała więcej,
niż zakrywała. Liczba osób towarzyszących
zdawała się wahać od kilku aż do kilkunastu
osobników na jednego zaproszonego, stąd na sali bardzo
szybko zaczęło się robić tłoczno.
Zerga stał za kulisami, obserwując te sceny z
wyraźnie malującym się na jego twarzy
podnieceniem. Za piętnaście minut miało
zajść słońce i bal miał się
rozpocząć. Po kilku pierwszych toastach i
wystąpieniach artystów, w kulminacyjnym momencie imprezy na
scenę miał wyjść on. Zdawał sobie
sprawę, że dla większości przybyłych
bal ten był tylko okazją do zaspokojenia swoich
nieludzkich żądz i zachcianek, ale był
przekonany, że dzisiejszego wieczora to jego
wystąpienie, a nie nocna orgia, wzbudzi wśród
gości największą ekscytację.
- Doktorze Zerga, czy wszystko gotowe? - spytał gospodarz
dzisiejszego wieczora, a zarazem szef naukowca, który
zjawił się na moment za kulisami. Jako jedyny z
członków bractwa nie miał jeszcze założonej
na twarzy maski, choć trzymał ją już w
prawej ręce.
- Tak, hrabio Montbreau - Zerga delikatnie się
ukłonił - wszystko w najlepszym porządku.
Jesteśmy gotowi by oczarować gości i,
pozwolę sobie to powiedzieć, zmienić świat!
- emocje zdawały się aż wypływać z
doktora. Hrabia zdał sobie sprawę, że nigdy nie
widział go w takim stanie.
- Świetnie, świetnie. Udam się teraz
zabawiać moich gości, a gdy przyjdzie pora, wyjdę
na scenę i osobiście Pana zapowiem - powiedział
Montbreau, nakładając maskę i wychodząc na
scenę.
* * *
Gdy Zerga pojawił się na scenie, na sali panowała
cisza. Wszyscy byli zaskoczeni i zaintrygowani wystąpieniem
zaplanowanym na sam środek imprezy. "Zazwyczaj o tej porze
działy się bardziej ekscytujące rzeczy", zdawali
się myśleć niektórzy.
- Witam szanownych gości! Nazywam się Wolfgang Josef
Zerga, jestem wnukiem wspaniałego naukowca, Aryjczyka z
krwi i kości, Josefa Mengele. Urodziłem się w
Brazylii i od dziecka marzyłem o kontynuowaniu jego pracy.
Potrzebowałem jednak do tego odpowiednich funduszy, dlatego
przeprowadziłem się tu, do Szwajcarii i ponad 40 lat
temu zaufał mi dziadek naszego dzisiejszego gospodarza.
Dziś nadszedł dzień, w którym w końcu
mogę przedstawić efekty pracy całego mojego
życia - rozpoczął naukowiec.
- Zapewne każdy z Was niejeden raz chciał mieć
możliwość sterowania inną osobą.
Wymuszenia na niej tego, żeby słuchała
każdych poleceń. Oczywiście, są na to
sposoby - mniej lub bardziej pewne, mniej lub bardziej
dyskretne. Mamy na sali magnatów medialnych, którzy skutecznie
sterują opinią publiczną od wielu dziesiątek
lat poprzez radio, telewizję, a ostatnio Internet. Zapewne
niejedna z obecnych tu osób zlecała szantaże czy
morderstwa, które miały postawić cel pod
ścianą, w ten sposób zmuszając go do
posłuszeństwa. A może ktoś po prostu
doprowadził do upadłości czyjąś
firmę, pozbawiając właściciela środków
do życia? - kontynuował.
- Problem w tym, że każdy z tych sposobów jest mocno
niedoskonały. Albo wymaga olbrzymich środków, albo lat
przygotowań, albo ingerencji zbyt wielu osób trzecich,
którym nie można zaufać... Dlatego dzisiaj jestem tu
na scenie by przedstawić iście przełomowe
rozwiązanie tego problemu. Niestety, nie mogę
zdradzać szczegółów, ale przygotowałem dla
państwa małą prezentację. Adamie, wyjdź
i podejdź do mnie, pokaż się naszym gościom!
Na scenie pojawił się młody mężczyna,
wyglądający na mieszkańca Amazonii. Był
odziany tylko w przepaskę biodrową, a w ręku
trzymał mocno zaciśnięty lodowy szpikulec.
- Adam przed wyjściem na scenę poddany został
działaniu naszego preparatu. Jest teraz całkowicie
posłuszny mojej woli, co zresztą udowodnimy już w
tym momencie, nie ma co zwlekać. Adamie - powiedział
ostro Zerga - wbij sobie ten szpikulec w udo.
Nagle, jakby bez namysłu, jednym szybkim ruchem Adam
ubódł się w udo trzymanym narzędziem. Zapewne
trafił w tętnicę, gdyż z rany bardzo szybko
zaczęła tryskać krew. Jednak na twarzy Adama nie
było widać żadnych emocji. Stał dalej
wyprostowany, zwrócony w kierunku doktora, zupełnie jakby
czekał na dalsze polecenia. Sala zamarła,
obserwując to jakże niecodzienne widowisko.
- Widzicie państwo, zero reakcji, natychmiastowe
posłuszeństwo, nawet kosztem własnego życia!
- tryumfalnie orzekł Zerga - Ale to jeszcze nie wszystko!
Pewnie zastanawiacie się, czy to nie jakiś
podstęp, czy sami nie użyliśmy szantażu,
żeby go do tego zmusić. A może uważacie,
że narkotyzowaliśmy go latami i wypraliśmy mu
mózg? Cóż, jesteście w błędzie! Thiago,
wstań!
Ku zaskoczeniu wszystkich, ciemnoskóry mężczyzna
siedzący na środku sali, osoba towarzysząca
jednej z zaproszonych dam, nagle wstał z błędnym
wzrokiem wpatrzonym w naukowca.
- Podejdź do mnie! - rozkazał Zerga. Thiago
ruszył w kierunku sceny, a zdziwienie jego
"właścicielki" dało się odczytać nawet
z maską założoną na jej twarzy, gdyż
nie słuchał on jej próśb o to, by został
przy jej boku.
- Widzicie, na początku balu obraliśmy sobie Thiaga na
cel, by pokazać jak łatwo, niezauważalnie i,
przede wszystkim, na odległość, można
zaaplikować nasze rozwiązanie - kontynuował
Wolfgang. - Co więcej, nasz preparat nie zostawia po sobie
żadnych śladów! Wypłukuje się z organizmu po
kilku godzinach od podania, zależnie od zastosowanej dawki.
W międzyczasie Adam zrobił się bardzo blady i nie
mogąc utrzymać się na nogach, przykląkł
na jedno kolano w kałuży krwi. Gdy Thiago pojawił
się na scenie, Zerga kazał mu stawać na
rękach i robić fikołki. Mężczyzna
spełniał każde postawione mu przez Zergę
żądanie.
- Czyż to nie wspaniałe?! - wykrzyknął w
stronę publiczności Zerga. Z sali zaczęły
dobiegać nieśmiałe odgłosy oklasków.
- A teraz, przejdźmy do spraw biznesowych - powiedział
doktor, nagle uspokajając ton swojej wypowiedzi i
odsyłając Thiago na jego miejsce.
- Od lat zbieramy materiały do badań, w
szczególności zajmowaliśmy się badaniami
genetycznymi, poprzez które staraliśmy się
zrozumieć proces kształtowania ludzkiego mózgu i
znalezienia wad, które możemy wykorzystać.
Korzystaliśmy ze zbiorów banków spermy, a ostatnio,
dzięki rozwojowi Internetu, znacznie
powiększyliśmy nasze zbiory, fundując spółki
takie jak 23andMe, gdzie badani dobrowolnie przesyłają
swoje dane genetyczne w celach analizy. Oni dostają
krótką, mało znaczącą informację
zwrotną, a my miliony danych... Jak jednak mogliście
zauważyć, w dzisiejszych testach nie
wykorzystaliśmy potomków europejskiej cywilizacji.
Wciąż potrzebujemy większej ilości danych z
badań na białych ludziach, bo o ile bardzo łatwo
o zdobycie dzikusów z Afryki, Ameryki Południowej czy Azji
i testowanie naszego produktu na nich, tak pewne organizacje
znacznie utrudniają tego typu operacje na terenach Europy
czy Stanów Zjednoczonych. Potrzebujemy wsparcia, by dalej
rozwijać to przedsięwzięcie. Każda forma
będzie ważna, liczymy więc na wasze
zaangażowanie! Każdy zainteresowany może
zgłosić się do biura gospodarza dzisiejszego
wieczoru, będziemy tam na niego czekać -
powiedział Zerga, po czym skłonił się i
zniknął za kotarą, żegnany gromkimi
oklaskami.
Z całej sali chyba tylko jedna osoba nie klaskała na
pożegnanie doktora, a była to postać
znajdująca się najbliżej niego. Adam
leżał nieprzytomny w olbrzymiej kałuży krwi,
z roztapiającym się narzędziem zbrodni wbitym w
udo.
* * *
- Montbreau, co za przedstawienie. Gratuluję, doktorze
Zerga - powiedział kolejny już z rzędu
członek bractwa odwiedzający gabinet hrabiego. -
Myślę, że mogę wam pomóc w zdobyciu...
"próbki" do waszych badań.
- Słuchamy, Richard - odparł hrabia.
- Jak wiecie, jestem właścicielem jednej z
większych linii lotniczych. Wiecie również, jak
ciężko jak znaleźć zagubiony samolot,
szczególnie, jeśli zgubi się gdzieś na
środku Pacyfiku... - przerwał biznesmen,
oczekując na reakcję rozmówców.
- Kontynuuj Rich, jesteśmy zainteresowani - powiedział
Montbreau, popijając burgundzkie pinot noir.
- Tak więc - gość odchrząknął - co
powiecie na to, że sfinguję katastrofę
lotniczą, jednocześnie przekazując wam wszystkich
pasażerów tego lotu?
Montbreau spojrzał na doktora. Zerga tylko się
uśmiechnął i kiwnął głową.
- Wchodzimy w to - odparł hrabia.
* * *
Lot trwał już 4 godziny i od tylu też godzin
znużeni pasażerowie mogli oglądać tylko
niebo, chmury i rozciągający się w każdym
kierunku ocean. Gdy nagle zapalił się jeden z
silników, nie były to mimo wszystko emocje tego rodzaju,
jakiego oczekiwali. Samolot zaczął powoli
zniżać pułap, a piloci poinformowali
pasażerów o konieczności awaryjnego lądowania na
pobliskiej wyspie. Niestety awaryjne lądowanie nie
przebiegło w sposób przedstawiany przez filmy sensacyjne
klasy B, w których to pilotowi zawsze udaje się
znaleźć na tyle długi, szeroki i płaski pas
na ziemi, by ocalić pasażerów i siebie od
śmierci.
Samolot lądował między drzewami,
miażdząc zarówno siebie, jak i wszystko co
napotkał na swojej drodze. Z plątaniny metalu, ziemi,
krzaków i resztek drzew, po pewnym czasie zaczęli
wydobywać się pierwsi ocalali. Po jakimś czasie
doliczyli się 25 osób, które przeżyły
katastrofę. Obaj piloci nie żyli, tak jak i reszta
załogi samolotu. Z jego wraku nie dało się
wydobyć żadnych działających
urządzeń elektronicznych, nie znaleziono przede
wszystkim żadnego telefonu satelitarnego, albo choćby
zwykłego lokalizatora GPS. Po pewnym czasie jeden z
rozbitków zdobył się na odwagę by
powiedzieć, że biorąc pod uwagę
zakładaną trasę i długość ich
lotu, najprawdopodobniej znajdują się gdzieś
pośrodku Oceanu Spokojnego, a najbliższa cywilizacja
znajduje się setki, albo nawet tysiące kilometrów
stąd...
[/spoiler]
Miejscem gry jest bezludna wyspa. Walczące ze sobą
frakcje to Pasażerowie (Miasto) i Porywacze (Mafia). Role w
Regulaminie zostały zaktualizowane.
Zaczynamy z 25 rozbitkami, wśród których kryje się 5
porywaczy.
[spoiler=Lista graczy]
1.
strona 14 )
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=211<br
/>- winny
2.
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=149
3.
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=263
4.
)
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=304<br
/>- winny
5.
6.
7.
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=148<br
/>- niewinny
8.
9.
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=206<br
/>- niewinny
10.
)
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=81
11.
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=31
12.
lesie ( strona 12 )
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=185
13.
14.
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=304
15.
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=78<br
/>- niewinny
16.
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=283<br
/>- winna
17.
18.
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=55<br
/>- niewinny
19.
( strona 15 )
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=238<br
/>- winny, Ojciec Chrzestny
20.
strona 14 )
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=212
21.
8 )
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=121<br
/>- niewinny
22.
23.
strona 17 )
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=259<br
/>- niewinny
24.
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=185<br
/>- niewinny
25.
po śmierci ukochanego mr.Delmy :( ( strona 4 )
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=55
[/spoiler]
[spoiler=Lincze]
1. mr.Delma (niewinny) + Panna Aleksandra ( strona 4 )
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=55
2. Stanisław (niewinny) ( strona 5 )
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=78
3. Zygmunt Baranek (niewinny) ( strona 8 )
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=121
4. Brat Piotr (niewinny) ( strona 10 )
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=148
5. Vega (niewinny) ( strona 12 )
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=185
6. Doc Jhon Afloderm (niewinny) ( strona 13 )
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=206
7. Mister Wais President (winny, Ojciec Chrzestny) ( strona 15 )
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=238
8. Tubylec Jarek (niewinny) ( strona 17 )
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=259
9. Cynthia Reed (winna) ( strona 18 )
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=283
10. Jozsef Gellert (winny) ( strona 20 )
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=304
[/spoiler]
[spoiler=Porwania]
1. Fifi ( strona 2 )
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=31
2. El General Magnifico (uratował Stacha Dżonsa) (
strona 5 )
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=81
3. Danuta Olejnik ( strona 10 )
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=149
4. OzajaszGoldberg ( strona 13 )
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=212
5. Alina Jones ( strona 17 )
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/edycja-czwarta/?message=263
[/spoiler]
Pierwsze porwanie (mord): 9 czerwca o 22:00. Następne co
dwa dni.
Pierwszy lincz: 10 czerwca o 21:00. Następne codziennie.
Podczas tych wydarzeń "aktywują się" osoby z
odpowiednimi rolami (regulamin
HTML https://nwothegame.createaforum.com/general-discussion/regulamin/).
PASAŻEROWIE WYGRALI! GRATULACJE!
#Post#: 9--------------------------------------------------
Re: Edycja czwarta
By: Afloderm Date: June 8, 2019, 8:00 am
---------------------------------------------------------
Doktor Jhon Afloderm to polak, który wyjechał do USA by
ukończyć tam studia medyczne , co mu się
udało z wyróżnieniem. Po powrocie do kraju
rozpoczął praktykę medyczną jako dermatolog
i lekarz ogólny. Posiada on żone i dówjkę dzieci ,ale
z powodów sobie tylko znanym nie mieszka znimi. Wieczorami po
pracy piję dużo Whisky bez , której nie widzi swojego
świata w różowych kolorach.
Pewnego razu wybrał się on do salonu Opla by
zakupić Insygnie dzięki czemu wziął
udział w losowaniu na podróż marzeń na
tajemniczą wyspę i los mu spłatał figla i
wygrał. Samolot , którym leciał rozbił się
wraz z innymi pasażerami wylądował na bezludnej
wyspie ....
Podczas upadku skręcił sobię kostkę dlatego
zaczął kuleć i charakterystycznie się
poruszać , i gdyby nie jego walizka pełna leków na
pewno zmarł by z powodu zakażenia.
#Post#: 10--------------------------------------------------
Re: Edycja czwarta
By: sasza Date: June 8, 2019, 8:52 am
---------------------------------------------------------
[font=georgia]Cześć!
Mam na imie Fifi, jestem zwyczajną studentka z Hiszpanii.
Urodzilam się i studiuje w Madrycie. W przyszlości
chcę zostać przedszęb... przedsiemb...
businesswoman!
Well, chciałam zostać, a teraz nie wiem czy wogole mam
przyszłosc..
Opowiem wszysko po koleji...
Moi znajomi z Hiszpanii czesto hwalili się, jak to fajnie
jest być Erazmusem w Polsce. Można imprezować do
rana, dużo "hlać" i nie martwić sie o studia, bo
nauczyciele "majom wszystko w dupie" i tak na koniec daja ci
piontkę.. Pomyślalam - why not - i pojechalam na
pulroku do Polski!
Wszystko bylo exactly tak, jak hcialam! Poznalam dużo
fajnyh czlowieków, sprobowalam lokalnego jedzenia, odwiedzilam
wszystkie cluby na mieście, no i zadalam wszystkie kursy na
5 w moim universytecie!
Ale nie stety, trzeba bylo wracac już dodomu.. Po raz
ostatni poszedlam do mojego ulubionego klubu, a potem odrazu do
airportu. Bo niezlej imprezie bylam veeeery zmenczona, wiec w
samolocie odrazu zasnelam.
Kiedy sie obudzilam, to zauwazylam, że wszyscy dziwnie
się zahowują... I mean, wszyscy zaczynali
panikować, ktoś powiedział, że coś
się pali (jakiś silnik? whatever, i tak nie wiem co to
jest). Jak popatrzylam przez okno, to zobaczylam, ze pod nami
jest woda.... duuuuuuużo wody. Wlasznie w tym momencie
pomyślalam: "WTF? Dlaczego lecimy nad oceanem?" i też
zaczelam panikować...
Kiedy zaczelismy szybko padać, pomyślalam, ze to jest
the end... Ale jakims cudem przezylam! I jeszcze okolo 20 osob
razem ze mnom.
Mam nadzieje, ze ktos nas szybko uratuje, chociaż hetnie
poznam blizej nowych ludzi, ktorzy tak, jak i ja mieli ogromne
szczenscie!
P.S. Sorry za moj jenzyk, ja wcionż się uczę
polski :) Bede robić troche mistakes i w razie
wątpliwosci pisac po angielsku...[/font]
#Post#: 11--------------------------------------------------
Re: Edycja czwarta
By: Kasztany Date: June 8, 2019, 10:46 am
---------------------------------------------------------
Witam, nazywam się Alina i zanim wylądowałam na
tej pieprzonej wyspie, byłam adwokatką. Dobra
adwokatką. Skąd się tu wzięłam? To
pytanie jest bezzasadne, jestem tutaj z tego samego powodu co
wy. Przeklęty samolot. Pierwsza sprawa za wielką
wodą, tyle razy latałam po całych Stanach i nigdy
nic się nie stało. Oj już ja wejdę na
drogę prawną z liniami lotniczymi...
#Post#: 12--------------------------------------------------
Re: Edycja czwarta
By: Anonim Date: June 8, 2019, 12:24 pm
---------------------------------------------------------
Nazywam się Jozsef Gellert pochodzę z Węgier a
dokładnie z Budapesztu. Jestem dziennikarzem, a moja
kariera rozpoczęła się jakiś czas temu.
Mogę powiedzieć,że lot był szansą aby
się wybić i napisać artykuł z relacji
rozdania Oscarów. Możliwość spotkania tylu
gwiazd, czy też przeprowadzić tyle wywiadów -
czekał mnie materiał życia.
Kupiłem bilet na Tupolewa, coś zaświtało w
umyśle na ich temat, ale na moje nieszczęście
ambicja dziennikarska przyćmiła ten niepokój.
Musiałem się znaleźć w USA jak najszybciej i
nic innego się nie liczyło !
Samej katastrofy nie pamiętam za dobrze.... krzyki że
pali się silnik.... Spadamy !!! Coś uderzyło mnie
w głowę i straciłem przytomność.
Miałem sen, chociaż nie pamiętam go
wyraźnie, wiem że widziałem jakieś drzewo,
a w oddali słyszałem strzały.
Obudziłem się po wszystkim, ktoś mnie
wyciągnął i opatrzył moją ranę na
głowię. Nawet nie wiem kto, ale będę
musiał mu podziękować...
#Post#: 13--------------------------------------------------
Re: Edycja czwarta
By: Tubylec Jarek Date: June 8, 2019, 3:09 pm
---------------------------------------------------------
Salut!
Ja być Tubylec.
Tubylec Jarek.
Ja być królem wioski.
Ja mieszkać sam w wiosce, dlatego ja być król.
Ja nie jeść mięsa, ja warzywnik.
Cieszyć się na nowe somsiady.
Wyspa bezpieczna, brak tigery, brak liony, dużo owoce,
warzywa, morskie owoce i przyjaciele morskie delfiny.
Pozdrawiać ja nowoprzybyłych
#Post#: 14--------------------------------------------------
Re: Edycja czwarta
By: El General Magnifico Date: June 8, 2019, 3:55 pm
---------------------------------------------------------
Bienvenida amigos! Wracałem właśnie z
zasłużonego urlopu z Los Angeles i teraz coś
takiego?! Przeca te cholerne aviones są reklamowane jako
najbezpieczniejszy środek transportu maldito infierno!
Cinco ańos czekałem na te wakacje. Zdobycie przepustki
trwało wieki. Oby Ci kontrolerzy lotów szybko zorientowali
że nasz avión spadł...
#Post#: 15--------------------------------------------------
Re: Edycja czwarta
By: bamboozle Date: June 8, 2019, 4:16 pm
---------------------------------------------------------
Hey y'all, nazywam się Glenn Cosey, i do niedawna
byłem gwiazdą największego uniwersytetu w
północnej Montanie. Do niedawna, bo w walce z bezdomnym
doznałem skomplikowanego złamania małego palca u
stopy i straciłem swoją pozycję w
składzie... Dostałem jednakowoż drugą
szansę w klubie trzeciej ligi łotewskiej BK Valmiera i
w drodze do nowej kariery skończyłem na tej zasranej
wyspie...
#Post#: 16--------------------------------------------------
Re: Edycja czwarta
By: Gosc Date: June 8, 2019, 4:27 pm
---------------------------------------------------------
Nazywam się Frank Jonhson, jestem logistykiem
pracującym w firmie ABC zajmującą się
przewozem przesyłek, głównie za pomocą samolotów.
Zawód zmusza mnie do ciągłych wyjazdów w różne
zakątki świata i rozstań z narzeczoną, która
zawsze ostrzegała mnie przed tym jaka jest niebezpieczna
moja praca właśnie ze względu na ciągłe
loty. To miał być mój ostatni przelot nad Pacyfikiem
przed moim urlopem, oby nie okazał się ostatnim w moim
życiu...
Całe szczęście że nie jestem tutaj samemu,
wierze że wspólnie z pozostałymi ocalałymi
zdołamy się jakoś stąd wyrwać i to jak
najszybciej.
#Post#: 17--------------------------------------------------
Re: Edycja czwarta
By: zxcxz Date: June 9, 2019, 1:45 am
---------------------------------------------------------
Hej, jestem Aleksandra z Warszawy. Właśnie
skończyłam studia na UW i wybierałam się na
wakacje życia do USA. A może to nie byłyby tylko
wakacje? No nic, w tym momencie i tak jestem z wami na bezludnej
wyspie. Miło Was poznać.
*****************************************************
DIR Next Page